Arkona — ostatnia twierdza słowiańskich bogów

arkona0

Morze musiało być widać z daleka. Na północnym krańcu Rugii kredowy klif wyrastał wysoko ponad Bałtykiem, a na jego szczycie, za potężnym wałem, znajdowała się Arkona — gród Ranów i jedno z najważniejszych miejsc kultu słowiańskiego Połabia. Przez lata opierała się światu, który wokół niej zdążył się już zmienić, ponieważ kiedy kolejne ziemie przyjmowały chrześcijaństwo, w Arkonie nadal stała świątynia dawnego boga, nadal służyli mu kapłani, składano ofiary i pytano o przyszłość.

Ten świat trwał aż do roku 1168.

Gród na końcu lądu

arkona0

Arkona znajdowała się na przylądku dzisiejszej Rugii, a jej położenie trudno uznać za przypadkowe. Z jednej strony chroniły ją morze i wysoki klif, z drugiej potężne umocnienia, dzięki którym gród mógł długo pozostawać miejscem trudnym do zdobycia. Nie była to jednak wyłącznie warownia wojowników, ponieważ wewnątrz znajdowało się sanktuarium Świętowita, bóstwa szczególnie czczonego przez Ranów.

Średniowieczny kronikarz Saxo Grammaticus pozostawił opis świątyni oraz znajdującego się w niej posągu boga i to właśnie jego relacja jest jednym z najważniejszych pisanych źródeł dotyczących Arkony. Trzeba przy tym pamiętać, że nie oglądamy tego świata oczami jego mieszkańców — Saxo był chrześcijańskim autorem związanym ze stroną, która ostatecznie odniosła zwycięstwo. Jego przekaz jest więc bezcenny, ale jednocześnie wymaga ostrożności, bo dawną religię Ranów poznajemy przede wszystkim poprzez słowa człowieka stojącego poza nią.

Świętowit

Według przekazu Saxona wewnątrz świątyni znajdował się ogromny posąg Świętowita o czterech głowach, a w jego dłoni umieszczano róg, którego zawartość kapłan wykorzystywał podczas przepowiadania przyszłych zbiorów. Ze świątynią związany był również biały koń używany przy wróżbach, dzięki którym próbowano odczytywać wolę boga przed ważnymi przedsięwzięciami.

Dla ludzi żyjących na Rugii nie był to więc jedynie wizerunek bóstwa stojący w świątyni. W Arkonie religia splatała się z władzą, wojną, urodzajem i decyzjami dotyczącymi przyszłości, dlatego przychodzono tutaj nie tylko składać ofiary, lecz również szukać odpowiedzi na pytania, od których mogło zależeć bezpieczeństwo całej wspólnoty. Być może przychodzono także po coś znacznie bardziej ludzkiego — po nadzieję, że świat nadal ma swój porządek i że można go choć trochę zrozumieć.

Świat wokół Arkony znikał

W XII wieku pogańska Rugia stawała się coraz bardziej samotną wyspą, i to nie tylko w znaczeniu geograficznym. Chrześcijaństwo od dawna rozszerzało swoje wpływy na ziemiach zamieszkanych przez Słowian nadbałtyckich, a wojna, polityka i religia coraz częściej stawały się elementami tego samego procesu. Arkona jednak nadal trwała, a znaczenie sanktuarium Świętowita wykraczało daleko poza sam gród.

Dla Ranów było to jedno z najważniejszych miejsc ich świata, związane zarówno z kultem, jak i z politycznym znaczeniem wspólnoty. Wszystko wskazywało jednak na to, że otaczająca rzeczywistość coraz mocniej zbliża się również do tego ostatniego skrawka dawnego porządku. W 1168 roku na wodach wokół wyspy pojawiła się duńska flota.

Ostatnie oblężenie

Wyprawą dowodził król Danii Waldemar I, a jedną z jej najważniejszych postaci był biskup Absalon. Arkona została oblężona i według średniowiecznej relacji przełom nastąpił w chwili, gdy przy umocnieniach grodu pojawił się ogień. Obrońcy próbowali go ugasić, Duńczycy wykorzystali powstałe zamieszanie, a sytuacja wewnątrz warowni stawała się coraz trudniejsza, aż w końcu gród skapitulował.

To, co wydarzyło się później, miało znaczenie znacznie większe niż samo zdobycie twierdzy. Zwycięzcy weszli do sanktuarium, posąg Świętowita został obalony, rozczłonkowany i spalony, a świątynię zniszczono. Upadek Arkony był więc nie tylko militarnym zwycięstwem nad przeciwnikiem, lecz również uderzeniem w samo centrum religijnego świata Ranów.

Kiedy upada bóg

Łatwo zamknąć takie wydarzenie w jednym zdaniu: Duńczycy zdobyli Arkonę w 1168 roku. Znacznie trudniej wyobrazić sobie, czym ten dzień musiał być dla ludzi, którzy tam mieszkali i przez całe życie widzieli świątynię stojącą wewnątrz wałów, znali jej kapłanów, uczestniczyli w obrzędach i słuchali opowieści, które wcześniej znali ich rodzice, dziadkowie i zapewne wiele wcześniejszych pokoleń.

W ciągu krótkiego czasu coś, co musiało wydawać się częścią niezmiennego porządku świata, przestało istnieć. Nie zniknęła przecież tylko budowla ani wykonany z drewna posąg — upadł symbol świata, który przez pokolenia mówił ludziom, kim są, komu zawdzięczają powodzenie i gdzie powinni szukać odpowiedzi, gdy przyszłość stawała się niepewna.

Dla zdobywców był to koniec pogańskiego sanktuarium. Dla jego wyznawców musiał oznaczać coś zupełnie innego.

Po Arkonie

Zdobycie grodu miało konsekwencje znacznie większe niż zwycięstwo w jednej bitwie. Po upadku Arkony Rugia znalazła się pod zwierzchnictwem duńskim, a chrystianizacja wyspy zasadniczo zmieniła jej religijny i polityczny krajobraz. Dawne sanktuaria ustępowały miejsca nowej religii, powstawały kościoły, zmieniały się obrzędy i symbole, a kolejne pokolenia wychowywały się już w świecie coraz bardziej odległym od tego, który znali mieszkańcy Arkony w chwili jej upadku.

Nie oznaczało to jednak, że pamięć o dawnym grodzie zniknęła razem ze świątynią. Przetrwała w kronikach, nazwie miejsca i ziemi, która mimo upływu kolejnych stuleci nadal skrywa ślady ludzi żyjących tutaj przed przybyciem Duńczyków.

Morze zabiera pamięć

Dzisiaj na przylądku nadal można zobaczyć pozostałości wałów dawnego grodu, choć znaczna część miejsca, w którym znajdowała się Arkona, została przez stulecia zabrana przez postępującą erozję klifu. Bałtyk, który kiedyś był jedną z naturalnych osłon warowni, powoli odbiera ziemię, na której ona stała, a obszar związany z dawnym sanktuarium został w znacznej części utracony.

Jest w tym coś niezwykle symbolicznego. Najpierw zniknęła religia, później świątynia, a z czasem morze zaczęło zabierać również samą ziemię, na której przez pokolenia stał gród. Mimo tego po niemal dziewięciu stuleciach wciąż znamy jego nazwę i potrafimy opowiedzieć historię ludzi, którzy patrzyli z wysokiego klifu na ten sam Bałtyk, na który patrzymy dzisiaj.

Arkona pozostała więc czymś więcej niż punktem na mapie Rugii. Stała się jednym z miejsc, w których możemy zobaczyć moment przejścia pomiędzy dwoma światami — chwilę, gdy dawny porządek trwał jeszcze nad brzegiem Bałtyku, choć nowy stał już u jego bram.

Arkona nie była jedynym wielkim ośrodkiem kultowym Słowian połabskich. Wcześniej podobną rolę odgrywała Radogoszcz — gród i sanktuarium, którego dokładnego położenia do dziś nie udało się bezspornie ustalić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry