Kiedy myślimy o centrum wielkiej religii, wyobrażamy sobie miejsce, do którego prowadzą pielgrzymki, gdzie przechowuje się najważniejsze symbole wiary, odprawia obrzędy i podejmuje decyzje mające znaczenie daleko poza granicami jednego miasta. Dla katolików takim miejscem jest dziś Watykan, ale gdybyśmy cofnęli się o tysiąc lat i ruszyli na ziemie Słowian połabskich, trafilibyśmy na ośrodek, który pod pewnymi względami pełnił podobną rolę.
Radogoszcz. Rethra. Riedegost. Gród, którego dokładnego położenia do dziś nie udało się bezspornie ustalić, a o którym wiemy zaskakująco dużo dzięki ludziom, którzy wcale nie patrzyli na niego z sympatią.
Święte miejsce pośród puszczy

Jednym z najważniejszych świadków Radogoszczy był biskup i kronikarz Thietmar z Merseburga, który na początku XI wieku opisał gród należący do Redarów — jednego z plemion tworzących związek Luciców. Według jego relacji Radogoszcz miała trójkątny kształt i trzy bramy, otaczała ją wielka puszcza uważana przez mieszkańców za świętą, a jedna z bram prowadziła w stronę jeziora.
Wewnątrz grodu znajdowała się drewniana świątynia, której zewnętrzne ściany pokrywały rzeźbione przedstawienia bogów i bogiń. W środku stały ich posągi, przedstawione w hełmach i pancerzach oraz opatrzone wyrytymi imionami, a najważniejszym spośród czczonych tam bóstw był Swarożyc. Nie była to więc leśna polana z kilkoma figurami, jak czasami wyobrażamy sobie religię dawnych Słowian, lecz zorganizowane sanktuarium posiadające kapłanów, święte przedmioty, określone obrzędy i miejsce otoczone szczególnymi zakazami. Religia nie kończyła się przy tym na składaniu ofiar — była również związana z władzą i decyzjami dotyczącymi całej wspólnoty.
Miejsce, do którego zwracano się po odpowiedź
Radogoszcz nie służyła wyłącznie oddawaniu czci bogom. Thietmar opisuje odprawiane przez kapłanów rytuały wróżebne, podczas których posługiwano się losami, a następnie przeprowadzano wróżbę z udziałem świętego konia. W świątyni przechowywano również sztandary, które wynoszono stamtąd w szczególnych okolicznościach związanych z wojną.
To właśnie tutaj porównanie z religijną stolicą staje się najciekawsze, ponieważ Radogoszcz była czymś więcej niż miejscem, do którego człowiek przychodził złożyć ofiarę swojemu bogu. Religia splatała się w niej z polityką, wojną oraz decyzjami dotyczącymi przyszłości, a sam Thietmar wskazywał na szczególną pozycję tego sanktuarium wśród miejsc kultu istniejących na ziemiach Luciców.
Trzy bramy czy dziewięć?
Około pół wieku później o tym samym miejscu pisał Adam z Bremy, jednak Radogoszcz w jego relacji wygląda już nieco inaczej. Według kronikarza gród miał nie trzy, lecz dziewięć bram, był otoczony głębokim jeziorem, a do świątyni prowadził drewniany most, którym przechodzili ludzie przybywający złożyć ofiarę albo zasięgnąć rady wyroczni.
Różnice dotyczą również najważniejszego bóstwa. Tam, gdzie Thietmar wymienia Swarożyca, późniejsza tradycja mówi o Radogoście lub Radegaście, dlatego do dziś istnieją różne interpretacje tego, czy rzeczywiście chodziło o osobnego boga, czy też późniejsi autorzy przenieśli nazwę miejsca na czczone w nim bóstwo.
Te rozbieżności przypominają o czymś bardzo ważnym: nie mamy kroniki napisanej przez kapłana Radogoszczy ani słowiańskiej księgi, w której mieszkańcy sami opisaliby swoje obrzędy, bogów i znaczenie sanktuarium. O ich wierze opowiadają nam przede wszystkim chrześcijańscy kronikarze, a więc ludzie stojący po drugiej stronie religijnego świata. Dzięki nim wiemy o Radogoszczy bardzo dużo, ale jednocześnie oglądamy ją przez filtr autorów, którzy nie należeli do kultury, którą opisywali.
Słowiański Watykan?
Czy możemy więc nazwać Radogoszcz „Watykanem dawnych Słowian”? Dosłownie oczywiście nie, ponieważ Słowianie nie tworzyli jednego Kościoła, nie mieli papieża ani jednej doktryny obowiązującej wszystkie słowiańskie ludy. Radogoszcz była przede wszystkim wielkim centrum religijnym Redarów i związku Luciców, a nie stolicą całej Słowiańszczyzny.
Nie była również jedynym wielkim ośrodkiem słowiańskiego kultu. Podobną rolę na Rugii odgrywała Arkona — jeden z najważniejszych ośrodków kultowych Słowian połabskich, gdzie znajdowała się słynna świątynia Świętowita.
Jeśli jednak potraktujemy określenie „słowiański Watykan” jako współczesne porównanie pomagające wyobrazić sobie rangę miejsca, zaczyna ono mieć sens. Radogoszcz była sanktuarium, którego znaczenie wykraczało poza zwykły lokalny kult; działali tam kapłani, przechowywano święte symbole i sztandary, składano ofiary, odprawiano wróżby i szukano odpowiedzi przed ważnymi wydarzeniami. Było to jedno z tych miejsc, w których religia spotykała się z polityką i wojną, dlatego możemy powiedzieć, że w Radogoszczy biło jedno z najważniejszych religijnych serc pogańskiego Połabia.
A potem Radogoszcz zniknęła
XI wiek przyniósł coraz silniejszą presję chrześcijańskiego otoczenia oraz kolejne konflikty, które stopniowo zmieniały świat Słowian połabskich. Źródła wspominają o zdobyciu Radogoszczy i zabraniu świętego konia, a sam ośrodek prawdopodobnie przechodził kolejne okresy zniszczeń i odbudowy, zanim ostatecznie utracił swoją dawną funkcję. Co niezwykłe, nawet dzisiaj nie potrafimy wskazać jego położenia z całkowitą pewnością.
Być może właśnie dlatego Radogoszcz tak mocno działa na wyobraźnię. Po miejscu, które dla wielu ludzi musiało być jednym z najważniejszych punktów ich religijnego świata, nie pozostała monumentalna świątynia, którą można dziś zwiedzić, ani mury, pomiędzy którymi oprowadza się turystów. Nie mamy nawet pewności, gdzie dokładnie należałoby ich szukać. Pozostały przede wszystkim słowa średniowiecznych kronikarzy oraz pamięć o świecie, który miał własne świątynie, kapłanów, święte miejsca i własny sposób pytania bogów o przyszłość.
Katolicy mają Watykan. Dawni Słowianie nie mieli jednego odpowiednika Watykanu, ale mieli swoje wielkie sanktuaria — a Radogoszcz była jednym z najpotężniejszych, jakie znamy ze średniowiecznych źródeł.



